Parafia Podwyższenia Krzyża świętego w Wysocku Wielkim
Parafia Podwyższenia Krzyża Świętego w Wysocku Wielkim

Niebo jest w nas !!!

Grudzień 21, 2011 in Bez kategorii

Powiedz mi,
Dlaczego z naszych domów wieje chłód ?
W dotyku klamek mieszka tylko lód?
A ludzi bliskich zamiast czułych słów
Łączy tylko.,. ten sam klucz,

Powiedz mi,
Dlaczego ojciec z synem obcy są?
Mijają się jak cienie, w oczach mają wosk?
A kiedyś tyle serca, tyle czułych słów,
Dzisiaj tylko ten sam klucz,
Bo niebo jest w nas
Zamknięte na klucz,
Dziś otwórz je nam,
Panie mój.

Tu matka, a tam córka, zobacz, wspólny dom,
Dla obcych są tak miłe jak najczulsza dłoń,
Dla siebie takie obce, żadnych czułych słów.
Co je łączy ? Ten sam klucz,
Bo niebo jest w nas.,.
Sycimy się miłością, która cudza jest,
Grzejemy się w jej blasku, w ogniach obcych świec,
A nam przez gardło w domu nie chcą przejść
Zwykłe słowa: Kocham Cię.

Ryszard Rynkowski

Co tak patrzycie w niebo ?

Grudzień 11, 2011 in Bez kategorii

Trzeba wyjaśnić pewne nieporozumienie. Nie jest tak, że Jezus fruwał sobie w chmurach przez czterdzieści dni od chwili Zmartwychwstania, a w międzyczasie pojawiał się uczniom na oczy. Za każdym razem przychodził do uczniów z nieba. Teraz wstępuje do Ojca definitywnie. I zostawia nam zadanie do wykonania, a także obietnicę swojej nowej formy bliskości.

„Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdzał naukę znakami, które jej towarzyszyły” (Mk 16, 20).
I to właśnie najbardziej zadziwia. Zmartwychwstały Pan  każe nam się wziąć solidnie do roboty, i to na ziemi. Nie ma mowy o czekaniu w foteliku z założonymi rękami aż On przyjdzie. Aniołowie w Dziejach Apostolskich niemalże ganią apostołów, że patrzą w niebo jak wryci, zamiast zakasać rękawy i wyruszyć w świat. Wszystko dlatego, że niebo, czyli bycie tuż przy Bogu jak Jezus, z perspektywy Nowego Testamentu to nasz cel, ale najpierw trzeba przejść pewną drogę, a może szkołę odkrywania Jego obecności na ziemi. Nikt  nie przeniesie nas na „tamtą stronę” w specjalnej kapsule czasu. Bo „tamta strona” jest pośrodku nas, tyle że wskutek obecnych ograniczeń czasu i przestrzeni nie doświadczamy jej zmysłami. Nie po to więc stworzono ziemię, by chrześcijanie mogli w miarę znośnie „przeczekać” swój żywot, znieruchomiali z tęsknoty za obiecaną wiecznością. Niebo, a konkretnie królestwo Boże zaczyna się i rośnie na ziemi. Także dzięki nam, wierzącym.
A więc wniebowstąpienie to nie żadne ostateczne pożegnanie i zostawienie uczniów ze słowami: „To by było na tyle, żegnajcie i radźcie sobie jakoś”. Gdyby tutaj chodziło o formę rozstania podobną do śmierci krewnego, uczniowie rozeszliby się w ciszy i ze spuszczonymi głowami do swoich domów. Tymczasem, przynajmniej według Ewangelii św. Marka i św. Łukasza, z radością ruszyli w świat. W przeciwieństwie do Wielkiego Piątku, nie czują się opuszczeni i bezradni. Spotkania ze Zmartwychwstałym musiały sprawić, że poczuli się umocnieni, przekonani, że teraz to dopiero się zacznie przygoda.
Wniebowstąpienie to nie koniec, lecz początek. W tym wydarzeniu chodzi o nowy sposób obecności Chrystusa na ziemi. Ziemia z niebem jest spleciona. Najbardziej chyba uderzają mnie ostatnie dwa zdania z dzisiejszej Ewangelii. Chociaż Jezus zasiadł po prawicy Ojca, to jednak współdziała z uczniami, dosłownie „działa razem” z nimi. Czyli wniebowstąpienie nie oznacza też, że Jezus skończył swoje zadanie, wrócił na „wieczny odpoczynek” i przygląda się z góry, właściwie z tronu, co też się na tej ziemi dzieje.
ks. Dariusz Piórkowski
stat4u